Chociaż bywają wyjątki, bakteria otoczona jest zwykle błoną komórkową chroniącą płynne wnętrze zwane cytoplazmą. W cytoplazmie pływa niejasno sformułowany plan reprodukcyjny zwany DNA, a oprócz niego rybosomalne cząstki, które stanowią rysunki robocze, zwane RNA, służące do wytwarzania lub składania zasadniczych protein i enzymów.

Mimo iż przeważająca większość bakterii jest nieszkodliwa, a nawet pożyteczna w metabolicznym procesie życia, pewne bakterie zawierają w sobie toksyny, które potrafią dokonać ogromnych zniszczeń w żywych komórkach innych organizmów, w tym u ludzi. Zagrożenie ze strony bakteryjnych toksyn dobrze opisuje akapit ze znakomitej książki Davida S. Goodsella Our Molecular Nature (Nasza molekularna natura) wydanej nakładem wydawnictwa Copernicus (Nowy Jork, 1996, str. 113-114).

 

Pojedyncza molekuła toksyny wytworzonej przez bakterię błonicy może zabić całą komórkę. Toksyny jadu kiełbasianego i tężca są miliony razy bardziej toksyczne od trucizn chemicznych, takich jak cyjanek. Te bakteryjne toksyny są produkowane do uśmiercania – są najbardziej toksyczne ze wszystkich znanych toksyn. Zawierają w sobie specjalny mechanizm nawigacyjny pozwalający im wynajdywać wrażliwe na ich działanie komórki. Kiedy taka toksyna znajdzie się wewnątrz nieszczęsnej komórki, skacze z molekuły na molekułę, niszcząc je po kolei, dopóki cała komórka nie ulegnie zagładzie.

 

Chociaż nie jesteśmy zainteresowani błonicą (dyfterytem), powinniśmy wiedzieć, że bakteryjne zakażenie często powoduje bakteryjne zapalenie płuc i zazwyczaj to właśnie to ostatnie powikłanie, w połączeniu z komplikacjami związanymi z działaniem układu krwionośnego i nerwowego, zabija pacjenta chorego na grypę, a nie sam wirus grypy.

Zanim przejdziemy do pozostałych mikrobów, jest jeszcze jedna sprawa wymagająca nie tylko wzmianki, ale wręcz podkreślenia. W roku 1946 dr George Merck, który był wówczas dyrektorem amerykańskiej instytucji zajmującej się opracowywaniem broni biologicznych, poinformował sekretarza obrony, że naukowcy amerykańscy odkryli sposób izolowania bakteryjnych toksyn w formie krystalicznej. Oznaczało to, że już nie będzie potrzeby atakowania „nieprzyjaciela” żywymi bakteriami zawierającymi toksyny, aby go nimi zarazić. Aby osiągnąć ten sam cel, wystarczy teraz wziąć wywołującą chorobę toksynę w formie krystalicznej i przetransportować ją w miejsce przeznaczenia przy pomocy nosicieli w postaci insektów lub w formie aerozolu albo włączyć ją do łańcucha pokarmowego. W ten sposób można było rozsiewać bakteryjną chorobę, nie pozostawiając śladu w postaci samej bakterii!

W tym momencie na scenę wkroczył rząd Kanady, jej wojsko i Uniwersytet Queen’s. Kiedy USA nauczyły się izolować bakteryjne toksyny w formie krystalicznej, które mogły być przenoszone przez komary, poprosiły rząd kanadyjski o pomoc w tym procederze. Kanadyjczycy wyrazili zgodę i zaczęli hodować sto milionów komarów miesięcznie w Dominion Parasite Laboratory w Belleville w prowincji Ontario. Następnie przewożono je do dra Reida na Wydziale Biologii Uniwersytetu Queen’s w Kingston w Ontario, gdzie były skażane toksynami różnych chorób i przekazywane kanadyjskiej armii, która dzieliła się nimi z armią amerykańską, po czym obie armie testowały tę metodę przenoszenia chorób na niczego nie podejrzewających obywatelach obu krajów.

 

• Wirus

Teraz możemy przyjrzeć się mikroorganizmowi, w związku z którym WHO oraz szereg rządowych i prywatnych instytucji podnosi larum – wirusowi... o szczególnej atencji do rodzaju ptasiego, oznaczonemu etykietką H5N1.

Najpierw definicja: „Wirus: 1. Czynnik sprawczy choroby infekcyjnej. 2. Dowolny z licznej grupy submikroskopowych czynników zakaźnych, które raz są traktowane jako bardzo proste organizmy, a raz jako niezwykle skomplikowane molekuły, które w typowym przypadku zawierają proteinową powłokę otaczającą jądro RNA lub DNA genetycznego materiału bez półprzepuszczalnej błony i które są zdolne do wzrostu i rozmnażania, ale tylko wewnątrz żywej komórki, powodując w ten sposób różne poważne choroby”. (Webster’s New Explorer Medical Dictionary, str. 747)

Cóż to wszystko oznacza? Przyjrzyjmy się raz jeszcze szkicowi bakterii (rysunek na poprzedniej stronie). Proszę zwrócić uwagę na falistą linię reprezentującą projekt reprodukcji, który jest nazywany kwasem dezoksyrybonukleinowym (DNA). Dla życia tego szczególnego gatunku bakterii jest to kluczowa dla jego przetrwania sekwencja kwasów nukleinowych.

Przypuśćmy teraz, że coś ma zabić bakterię – coś takiego jak któraś z odmian penicyliny, która tworzy wyrwę w ściance bakterii. Odprowadzenie przez tę wyrwę cytoplazmy zbija tę formę życia, ale w pozostałych DNA i RNA wciąż jeszcze tli się wola życia. W rezultacie skupiają się one, a następnie szybko otaczają ochronną błoną i oto mamy wirusa – cząsteczkę z genetyczną informacją i proteinową otoczką.

Przyglądając się uważnie bakterii, widzimy trzy kropki przedstawiające rybosomy. W tych organellach (narządach wewnątrzkomórkowych), których jest w cytoplazmie mnóstwo (mimo iż na naszym rysunku są tylko trzy), są zmagazynowane kwasy nukleinowe, zwane kwasami rybonukleinowymi (RNA), które są tam po to, aby bakteria miała możliwość produkowania koniecznych dla niej protein i enzymów. Podobnie jak cząsteczki DNA pewne RNA bakterii mają zdolność przetrwania po śmierci ich macierzystej formy życia poprzez skupienie się i utworzenie wokół siebie ochronnej powłoki proteinowej.

Siła życiowa, która napędza bakterię, zapewnia w jakiś sposób trwanie jej nukleinowym cząsteczkom, nawet gdy ona sama ulega zniszczeniu. Stąd różne gatunki wirusów są wyselekcjonowanymi cząsteczkami kodu genetycznego, które ukrywają się pod osłoną proteinowej powłoki do momentu uzyskania dostępu do innej żywej komórki, w której podejmują na nowo życie.

 

 

Wygląd komórki Mycoplasma arthriditis w powiększeniu wynoszącym około 120‍ ‍000 (autor zdjęcia dr Harold Clark, emerytowany prezes Common Cause Medical Research Foundation).

 

 

Script logo
Do góry