Jest wiele dziwnych rzeczy, proszę pana, które wydarzyły się w Południowej Afryce, do których dochodzi również w innych częściach Afryki, które dla mnie, Afrykanina, nie mają sensu. W Afryce wybuchają wojny tam, gdzie afrykański kraj uzyskał niepodległość po wyzwoleniu się z kolonialnej niewoli. Siły buntownicze chwytają za broń przeciwko rządowi tego kraju, ale zamiast z nim walczyć, bez przerwy mamy do czynienia z sytuacją, w której buntownicy dzielą się na różne grupy, które nie tylko walczą z aktualnym rządem, ale i ze sobą. Rezultat jest taki, że bez względu na to, kto wygrywa, ludzie tracą. Tak jest w wielu krajach. Wzywa się Organizację Narodów Zjednoczonych, by tworzyła pozory pokoju. Inaczej mówiąc, Afrykanie zaczęli teraz prowadzić wojny, które nie przynoszą zwycięstw, ale samozagładę tym, którzy je prowadzą, i ich narodom.

Chciałbym zwrócić pana uwagę na bezsensowną falę przemocy, która wciąż przelewa się przez Sudan, jak również inne części Afryki. Chciałbym zwrócić pana uwagę na najdłuższą i najokropniejszą wojnę domową, która niszczy południową część Sudanu. Chciałbym zwrócić pana i pańskich czytelników uwagę na okropną wojnę niszczącą Angolę. A pewna część świata położona na wschód od Południowej Afryki, doznała takiego gwałtu w rezultacie wieloletniej wojny, że są tam obecnie miejsca, gdzie nie słychać nawet głosu ptaka. Żyjące formy życia zostały zmiecione z tego miejsca. Dlaczego?

Dalej ustaliłem, że kraje, które są niszczone przez bezsensowne wojny, które są dla nas, Afrykanów, zupełnie niepotrzebne, to kraje, które zostawione w spokoju mogłyby zaopatrzyć w żywność całą Afrykę, a także w wodę i cenne minerały. Powiedziano mi, proszę pana, że pod powierzchnią Angoli, pod równinami Angoli, znajdują się złoża węgla nie mające sobie równych na całym świecie. Powiedziano mi, że w części Angoli znajdują się złoża ropy naftowej, które są drugie co do wielkości po rezerwach Środkowego Wschodu.

Sudan jest krajem, w którym byłem wielokrotnie, nawet już po drugiej wojnie światowej. W Sudanie było tyle pożywienia, że w czasie podróży przez ten kraj dostawało się je od wieśniaków bezpłatnie. Dziś Sudan jest cierpiącym głód piekłem nienawiści, gdzie dzieci mrą na biegunkę w buszu, a sępy i myszołowy czekają na gałęziach drzew na rozpoczęcie uczty. Afryka jest systematycznie i rozmyślnie niszczona przez moc tak niepohamowaną, że destrukcja jest realizowana nawet teraz.

Ta moc zbliża się jednak ku desperacji.

Martin: Przepraszam. Czy powiedział pan, że w Angoli jest węgiel lub złoto?

Mutwa: Węgiel, proszę pana, węgiel. Są tam, proszę pana, diamenty. Dowiedziałem się od odpowiedzialnych ludzi, że jest tam więcej ropy naftowej, w pewnych miejscach pod Angolą, niż w pewnych miejscach Środkowego Wschodu.

Czy to dlatego Afryka jest niszczona? Czy to z tego powodu nasze narody są wyrzynane, dla węgla pod powierzchnią, dla diamentów? Jeśli tak, jaka inteligencja się za tym wszystkim kryje. Czy ludzie są mniej warci od minerałów? Czy ludzie są mniej warci od ropy naftowej?

Ludobójstwo, gorsze od wszystkiego, czego Hitler dopuścił się kiedykolwiek na Żydach, ma miejsce w Afryce teraz, i mieszkańców Ameryki guzik to obchodzi. Dlaczego? Jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi Stanów Zjednoczonych. Kupujemy amerykańskie towary. Nasze dzieci chcą wyglądać jak amerykańskie dzieci. Nasze dzieciaki noszą, proszę pana, jeansy i mówią z amerykańskim akcentem, ponieważ wy, Amerykanie, staliście się naszym wzorcem. Dlaczego pozwalacie, aby nas wyrzynano? Dlaczego? Dlaczego?

Jesteśmy zabijani nie tylko na wojnie, jesteśmy zabijani również przez narkotyki. W Południowej Afryce nie było narkotyków w czasie rządów apartheidu. A teraz, przy demokratycznym rządzie, nasz kraj stał się wypełnionym narkotykami dołem. Dlaczego?

Dziś, proszę pana, mówię głosem tradycyjnego szamana i jednym z moich celów jest pomaganie ludziom uzależnionym od narkotyków. Nie mogę pomóc młodemu Afrykaninowi, który jest uzależniony od marihuany lub haszyszu. Potrafię pomóc młodemu Afrykaninowi uzależnionemu od Dakwy. Jestem, proszę pana, bezużyteczny, moje umiejętności są do niczego, zawodzę, zawodzą inni tacy jak ja, nie potrafimy pomóc młodym czarnym ludziom uzależnionym od nowego typu narkotyku zwanego „krakiem”. To narkotyk wyglądający na twardy. Wygląda jak czekolada, kiedy się na niego patrzy, i tak uzależnia, że żaden szaman nie jest w stanie pomóc jego młodej ofierze.

Pytam ludzi w Stanach Zjednoczonych, pytam moich czarnych braci i  moje czarne siostry stamtąd, dlaczego pozwalają, aby ich rodzinny kraj był eksterminowany?

Nie obchodzi mnie, proszę pana, co mówią sceptycy. Przecież jest siła niszcząca Afrykę i nie kupuję bzdury głoszącej, że to bankierzy IMF [International Monetary Fund – Międzynarodowy Fundusz Walutowy] i inne wielkie banki. Nie zabija się kury znoszącej złote jaja, dlaczego więc banki miałyby chcieć zniszczyć Afrykę? Za tym wszystkim stoi jakaś inna siła, jakaś straszna obca siła, która pociąga zza kulis za sznurki, i im szybciej ją rozpoznamy, proszę pana, tym lepiej dla nas. Jest rzeczą powszechną wśród ludzi, którzy mają kłopoty, obarczanie winą za nie innych.

Badam sytuację w Afryce od końca drugiej wojny światowej i wcześniej również i mam dowody wskazujące na to, że w Afryce działa obca siła.

Co lub kto wymiata najstarsze plemiona afrykańskie?

Czy pozwoli mi pan powiedzieć coś, co rani moje serce? Czy mogę?

Martin: Proszę bardzo.

Mutwa: Proszę wybaczyć mi, że tak dużo mówię. Należę do Zulusów, narodu wojowników, narodu mądrych ludzi. Moi rodacy, proszę pana, nigdy nie zostali dokładnie zbadani przez białych antropologów, a Zulusi znają rzeczy, którymi byliby oni zdziwieni, gdybym podzielił się nimi z pana czytelnikami.

Proszę posłuchać. Zulusi wiedzieli, między innymi, że to Ziemia kręci się wokół Słońca, a nie odwrotnie. Aby wytłumaczyć to wtajemniczanym, mówiono, że Ziemia jest żeńskim tworem a Słońce męskim i że z tego względu Ziemia jest mobilna, jest tą, która tańczy wokół Słońca – piękną księżniczką, która tańczy wokół płomiennego księcia, którym jest Słońce. Moi rodacy wiedzieli, że Ziemia jest kulą. Wiedzieli też o drobnoustrojach i ich roli. Skąd przyszła ta niesamowita wiedza, która istniała, zanim w Afryce pojawił się biały człowiek? Nie wiem. Mieszkańcy Ameryki i Europy powiadają, że Albert Einstein był tym, który pierwszy głosił, że czas i przestrzeń są jednością, tym samym. Twierdzę, że nie był pierwszy!

Moi rodacy, Zulusi, wiedzieli, że przestrzeń i czas to jedno i to samo. W języku Zulusów jedna z nazw przestrzeni brzmi umkati, zaś zuluska nazwa czasu brzmi isikati. Moi rodacy setki lat przed narodzinami Einsteina wiedzieli, że czas i przestrzeń stanowią jedność.

Co więcej, uważali, tak jak członkowie plemienia Dogonów, że w naszej części przestrzeni kosmicznej są 24 planety zasiedlone przez inteligentne istoty na różnych poziomach rozwoju. Wiedza ta nigdy nie została opisana w żadnej książce, a ja i moja ciotka jesteśmy jedynymi żyjącymi wysokimi sanusi [szamanami] w Południowej Afryce, którzy przekazują tę wiedzę. Moja ciotka jeszcze żyje. Ma około 90 lat, a ja jestem już bliski śmierci, cierpię na cukrzycę, obecnie potwornego zabójcę Afrykanów.

Staram się powiedzieć, że chociaż moi rodacy posiedli tę ogromną wiedzę, która nigdy nie została opisana w żadnej książce, dzisiejsi Zulusi, większość z nich, są ofiarami HIV lub już w pełni wykształconego AIDS. Obliczono, proszę pana, że w ciągu najbliższych 50 lat umrze trzy czwarte Zulusów w Natalu. Jestem kustoszem świętych obiektów, które odziedziczyłem po moim ojcu. Jestem ze strony matki bezpośrednim potomkiem ostatniego króla Zulusów, Dingame. Moim obowiązkiem jest ochrona mojego ludu od wszystkiego, co zagraża jego istnieniu.

Proszę, niech pan posłucha. Każdy, kto z miłością studiuje ludzkość, ze zrozumieniem i troską uznaje fakt istnienia jaśniejącego Boga, który walczy, by się zrodzić w każdym z nas. My staramy się walczyć broniąc się, aczkolwiek wielu z nas nie zdaje sobie z tego sprawy. Rozwijamy w sobie chęć obrony naszej planety, bez względu na to, kim lub czym jesteśmy.

Są w Afryce wodzowie, którzy bardzo dotkliwie karzą każdego, kto stara się bez potrzeby zniszczyć drzewo. Takie postępowanie było powszechne w przeszłości, ale zanikło po przybyciu białych ludzi, i obecnie znowu powraca.

Człowiek staje się, stara się być światlejszy, bardziej opiekuńczy, ale obce istoty nie chcą zaakceptować takiej postawy u nas. Zamierzają prowokować nas do wzajemnego zabijania się i boję się o to, co może się wydarzyć.

Mogę pokazać panu wiele dziwnych rzeczy, które Afrykanie robili, aby ustrzec się przed obcymi istotami, przed Szarakami. To, co robili nasi ludzie, nie wynikało z przesądów. To był rezultat potwornych osobistych przeżyć.

Mam nadzieję, że pewnego dnia będę mógł podzielić się z panem historią mojego „wzięcia”, jak to nazywamy. Wierzymy, proszę pana, że Mantindane („dręczyciele”), Szaraki, są w rzeczywistości sługami Chitauli, i że są w przeciwieństwie do tego, co sądzą biali ludzie... biali ludzie, wielu z nich, mylą się, sądząc, proszę pana, że Mantindane eksperymentują na nas. Oni nie robią tego. Powtarzam, nie robią tego.

Każdy, kto przeszedł piekło tych istot, powie, że nie ma żadnych eksperymentów w tym, co robią. Jest za to zimna, wyrachowana, zimnokrwista determinacja i tego, co z nami wyprawiają, nie robią dla siebie. Robią to dla potężniejszych stworzeń niż one same. Proszę pana, by poświęcił mi pan trochę więcej czasu, bym mógł opowiedzieć pokrótce, co mi się przydarzyło?

Martin: Ależ oczywiście. Mamy tyle czasu, ile pan potrzebuje.

 

Przełożył Jerzy Florczykowski

 

Przypisy:

1. Znany na Zachodzie autor i prelegent, który specjalizuje się w odkłamywaniu historii ludzkości oraz tropieniu knowań elit, a także w ujawnianiu manipulacji obcych istot wobec rodzaju ludzkiego. Jego najbardziej znane książki to: The Robots Rebelion, ...And the Truth Shall Set You Free, I Am Me, I Am Free (Wolność – przewodnik dla robotów), The Biggest Secret (Największy sekret), Children of the Matrix. Jest ponadto autorem kilku nagrań wideo, w tym The Reptilian Agenda, Revelations of a Mother Goddess, The Freedom Road, From Prison to Paradise. – Przyp. red.

2. Chodzi o dra Zecharię Sitchina, autora wielu prowokujących książek o wzajemnych stosunkach między istotami pozaziemskimi i Ziemianami w bardzo odległych czasach. W Polsce ukazały się dotychczas nakładem Wydawnictwa Prokop następujące jego książki (dostępne w sprzedaży wysyłkowej Agencji Nolpress): Dwunasta planeta (The 12th Planet), Schody do nieba (The Stairway to Heaven), Wojny bogów i ludzi (The Wars of Gods and Men), Zaginione królestwa (The Lost Realms), Kiedy zaczął się czas (When Time Began), Kosmiczny kod (The Cosmic Code), Boskie spotkania (Divine Encounters), Zaginiona księga Enki (The Lost Book of Enki) i Genesis jeszcze raz (Genesis Revisited). – Przyp. red.

 

Od wydawcy:

Niniejszy wywiad ukazał się po raz pierwszy we wrześniowym numerze magazynu The Spectrum z 1999 roku.

 

Script logo
Do góry