ODROBINA HISTORII

Jest pewne, że natura nierównomiernie rozdziela dary pomiędzy swoje dzieci. Ale, dzięki Bogu, jest wielu dobrze wyposażonych, z których większość prowadzi, o czym jestem głęboko przekonany, ciche, skromne życie.

Albert Einstein

 

Elementy składające się na „Wielki Obraz” elektrycznego wszechświata są dostarczane przez nieprzeciętne osobowości, w większości nieznane, które prowadziły lub prowadzą „ciche, skromne życie” z dala od uniwersytetów. Dla tych, którzy mają wyczucie historii, ten fakt powinien posłużyć raczej do pogłębiania swojej dociekliwości niż jej tłumienia.

Większość rewolucji w nauce jest dziełem ludzi, którzy uczyli się poza uniwersytetami i nie musieli ulegać błędom i modom. Jest wiele dowodów na to, że współczesne instytucje naukowe działają tak, aby wymuszać konformizm i blokować publikacje, które kwestionują uznane teorie i poglądy.

John Ralston Saul wykazał, że średniowieczna scholastyka została ponownie przywrócona w XX wieku. Jeśli tak, to nowe „oświecenie” będzie musiało przyjść, podobnie jak poprzednie, z zewnątrz, spoza akademii.

Moim zdaniem to nowe oświecenie zapoczątkował kontrowersyjny człowiek renesansu, autor Worlds in Collision (Zderzenie światów), Immanuel Velikovsky2. W roku 1950 zaprezentował interdyscyplinarną technikę porównawczą umożliwiającą odkrywanie solidnych dowodów na planetarne katastrofy na podstawie zapisów dawnych cywilizacji. Jego metoda miała charakter niemalże ekspertyzy prawnej, która polegała na tym, że szukał relacji o niezwykłych fizycznych wydarzeniach w zapisach zupełnie niezależnych od siebie kultur. Następnie, stosując naukową metodę przyczyny i skutku, budował bardzo szczegółowy model ich przebiegu. W rezultacie zbudowany model umożliwił sporządzenie określonych prognoz i ich potwierdzenie, co stanowi wymóg dobrej naukowej teorii. Niektóre jego ówczesne prognozy były w tamtych czasach wręcz oburzające: Wenus miała być rozgrzana do czerwoności, Jowisz miał emitować promieniowanie radiowe, skały księżycowe miały być namagnesowane i tak dalej. Czas pokazał, że to Velikovsky miał rację, zaś ówcześni astronomowie mylili się, tym niemniej nie znajdziecie państwo żadnej książki, która oddawałyby mu cześć, ponieważ jego teoria została osądzona jako błędna. Z kolei jego trafne prognozy traktuje się jako szczęśliwie trafione domysły!

 

 

Immanuel Velikovsky (1895–1979)

 

 

Velikovsky zdał sobie sprawę, że newtonowska koncepcja grawitacji nie wystarcza do wyjaśnienia zachowania planet, a już z całą pewnością nie daje odpowiedzi na pytanie: „Dlaczego niebo wygląda obecnie tak spokojnie?” To pozwalało na dogmatyczną reakcję akademii na nowatorskie odkrycie Velikovsky’ego. Oświadczono, że jego teoria nie jest w zgodzie z prawami Newtona. Lecz co Newton wiedział o elektryczności? Jeśli ktoś uważa, że prawa Newtona gwarantują stabilność układu planetarnego, lepiej niech to jeszcze raz przemyśli! Każdy układ grawitacyjny posiadający więcej niż dwa orbitujące ciała jest niestabilny. Mimo to bardzo rzadko zadaje się pytanie, nie mówiąc już o odpowiedzi na nie: „Co jest przyczyną stabilności układu słonecznego?” Velikovski był przekonany, że rozwiązanie leży w jego odkryciu mówiącym, że w momencie zbliżeń planet siły elektryczne dominują nad bardzo słabymi siłami grawitacji. Chociaż nie mógł wówczas wytłumaczyć, w jaki sposób ta właściwość miałaby tworzyć obserwowaną stabilność układu słonecznego, dzięki swojemu geniuszowi wytyczył drogę ku elektrycznemu wszechświatowi.

Mimo iż sceptycznie nastawieni naukowcy uporczywie wykazują, że historyczne spojrzenie Velikovsky’ego na wydarzenia o charakterze kataklizmów jest błędne, to jednak jego koncepcja mówiąca o zbliżeniach planet została potwierdzona i to z dużą dokładnością w szczegółach. Wielu badaczy, pionierów w tej nowej dziedzinie, zgadza się obecnie, że w dawnych czasach rzeczywiście dochodziło do tych budzących strach i podziw zbliżeń planet. W wielu najstarszych cywilizacjach były one głęboko zakorzenionymi w ich kulturze wspomnieniami minionych zdarzeń. Były inspiracją, która skłoniła ludzi do budowy piramid, megalitów, pomników, totemów i świętych dzieł sztuki wyrytych w skale. Ci, którzy przeżyli globalny kataklizm, uważali za swój obowiązek przekazanie pamięci o nim następnym pokoleniom w przekonaniu, że „bogowie” powrócą. Ta pamięć przybrała formy architektoniczne, rytualne oraz mitów mające przypominać o apokaliptycznej władzy planetarnych bogów nad losem człowieka. Te katastroficzne początki wyjaśniają, dlaczego cywilizacje pojawiały się nagle, ni stąd, ni zowąd, jak za uderzeniem pioruna. Przy braku punktów odniesienia w obecnym zachowaniu planet, te historie straciły, niestety, swoje oryginalne znaczenie.

To krótkie wyjaśnienie może wydawać się naciągane, dopóki nie zostaną zaprezentowane wspierające je dowody. Wskazuje ono jednak na istotną różnicę między planetarnym katastrofizmem elektrycznego wszechświata a poglądem neokatastrofistów, którzy próbują tłumaczyć dowody międzyplanetarnych katastrof w kategoriach zjawisk właściwych kometom. Współczesne nam komety po prostu nie pasują do opisów pochodzących z czasów historycznych. Nie tłumaczą również obfitości danych ukazujących świeżo wyglądającą mnogość planetarnych kraterów i blizn. Poza tym w elektrycznym wszechświecie komety nie stanowią apokaliptycznego zagrożenia dla Ziemi z dużą dozą wyobraźni przedstawianego przez artystów. Takie obrazy są całkowicie zmyślone, ponieważ kometa zostałaby rozbrojona przez kosmiczny piorun, zanim uderzyłaby w Ziemię. Jedynym wizualnym dowodem, jaki by po tym pozostał, byłby krater powstały w wyniku uderzenia łuku elektrycznego, taki jak meteorowy krater w Arizonie.

Model elektrycznego wszechświata wyrósł z uświadomienia sobie, że nowa plazmatyczna kosmologia i zrozumienie zjawisk elektrycznych zachodzących w kosmosie mogą pozwolić zrozumieć nowe prace z dziedziny mitologii i odwrotnie, sceny rozgrywające się na niebie, których świadkami byli nasi praprzodkowie, oraz ich sekwencja mogą pomóc w rozwikłaniu najnowszej historii Ziemi, Marsa i Wenus. Akceptując dane ze znacznie szerszego zakresu wiedzy, niż na to pozwala konwencjonalna kosmologia, model elektrycznego wszechświata zaczyna dostarczać pragmatycznych i zgodnych ze zdrowym rozsądkiem odpowiedzi na wiele pytań, które wydają się nie mieć ze sobą związku. Wynika to z postulatu laureata Nagrody Nobla, fizyka i kosmologa Hannesa Alfvéna, który nawołuje do zajmowania się zagadnieniami, które wydarzyły się w przeszłości i wynikają z obserwacji, zamiast prognozowaniem biegu zdarzeń wychodząc od wyidealizowanego teoretycznego początku.

„Musimy ponownie nauczyć się, że nauka pozbawiona kontaktu z eksperymentami jest przedsięwzięciem, które wcześniej czy później zejdzie na manowce, wkroczy w dziedzinę wydumanych domysłów”. (H. Alfvén, G. Arrhenius, Evolution of the Solar System, NASA, 1976, str. 257)

Script logo
Do góry